2018-07-24 Źródło: China Tibet Online

Shangri-La - po tybetańsku oznacza "słońce i księżyc w sercu", miejsce to zasłynęło dzięki powieści Jamesa Hiltona z 1933 roku "Zagubiony horyzont". Później przyjęło się, że Shangri-La znajduje się w tybetańskiej prefekturze Dechen w prowincji Junan.

W języku tybetańskim Dechen oznacza "miejsce szczęścia". Jest to jedyna tybetańska autonomiczna prefektura w prowincji Junan, położona w północno-zachodniej jej części na pograniczu Junan, Syczuanu i Tybetu w południowej części Płaskowyżu Tybetańskiego.

Shangri-La stanowi wrota do Junańsko-Tybetańskiej części  Herbaciano-Konnego Szlaku. Przez Tybetańczyków jest również nazywane "Gyalthang", co po tybetańsku oznacza "szeroką równinę" lub "inną równinę". Słynna wioska Kengong znajduje się na równinie.

Sceneria wioski Kengong w Yanjing.

Obiekty kultury ognia eksponowane na wystawie w muzeum wiejskim, nazwanym tak na cześć starożytnego Herbaciano-Konnego Szlaku

Pewnego dnia w 1906 roku we wsi, w rodzinie Kengong urodził się  chłopiec. Później chłopiec został znanym  w okolicy kupcem - mnichem Lharong Truchen i był czczony jako Kengong Tsongbang. Cieszył się wielką reputacją nie tylko w ośnieżonym płaskowyżu Dechen, ale nawet w Chamdo w Tybecie. Gdy miał siedem lat, Lharong Truchen został przywieziony przez rodzinę do klasztoru Gandan Sumtseling, gdzie miał  zostać lamą. Gandan Sumtseling, jest znany jako "Mały Pałac Potala ", jego budowa rozpoczęła się  w 1679 roku a zakończono ją dwa lata później w 1681 roku. Tutaj Lharong Truchen pilnie się uczył, a później zarabiał przyzwoitą pracą w klasztorze. Kiedy skończył 13 lat jego rodzinę spotkała prawdziwa bieda, została im tylko jedna krowa i dwa konie. W rezultacie młody i niedoświadczony Lharong Truchen był zmuszony do przyjęcia odpowiedzialności za byt rodziny. Wyjechał ze swymi krewnymi w wysokie góry, aby poszukiwać ziół i zbierać dzikie warzywa, suszyć je i używając konia transportować do Lijiang, by tam je sprzedać. Za zarobione pieniądze w Lijiang kupował wermiszel, wino, brązowy cukier i sprzedawał je w swych rodzinnych stronach. Po prawie roku  tego rodzaju działalności Lharong Truchen zgromadził odpowiednie pieniądze i kupił trzy konie. Potem kontynuował swe handlowe podróże  pomiędzy Gyalthang i Lijiang, a także do Dali.

Statua Lharong Truchen

Kiedy ukończył 20 lat, Lharong Truchen był na tyle zamożny, by móc kupić 40 koni. Założył konną karawanę i zajął się transportem herbat na Junańsko -Tybetańskim odcinku Starożytnej Herbaciano - Końskiego Szlaku. Mówi się, że w szczytowym momencie swojego herbacianego biznesu  miał w swojej karawanie ponad 70 koni. W lutym, podróżując trzy miesiące starożytnym szlakiem końska karawana  przewoziła z Gyalthan (obecnie Shangri-La) do Lhasy herbatę, sól, wermiszel, sukno i inne towary z Gyalthan (obecnie Shangri-La). Po przybyciu do Lhasy karawana sprzedała swoje towary, po czym obkupiwszy się  lokalnymi specjałami i lekami wracała do domu. Czasami Lharong Truchen wybierał się w handlowe podróże także do Indii, Nepalu i innych krajów. Przewoził zakupione tam towary do Lijiang i Dali, a po ich sprzedaży wyruszał  na obszary gdzie hodowano herbatę i preparowano jej liście, aby zdobyć specjał z Junan. Po dotarciu do rodzinnej miejscowości rozpoczynał swój cykl podróży od nowa. Lharong Truchen robił to przez 38 lat.

Przedmioty wystawione na wystawie w wiejskim muzeum nazywanym Muzeum Herbaciano-Konnego Szlaku, tak jak starożytna droga handlowa.

Na Herbaciano - Końskim Szlaku Lharong Truchen cieszył się wielką reputacją. Mnisi podróżujący do Lhasy dołączali do karawany, a Lharong Truchen  nie naliczał im opłat za podróż. Mniejsze karawany również chciały z nim podróżować, a on pomagał im po drodze i umożliwiał sprzedaż ich towarów po przybyciu do Lhasy. Gdyby w drodze spotkał kogoś ze swojego rodzinnego miasta, kto nie miałby dość pieniędzy, by zapłacić za towary, Lharong Truchen zapewne by mu pomógł. W 1946 roku Lharong Truchen przekazał fundusze na budowę mostu linowego nad rzeką Liutong na Starożytnym Herbaciano-Konnym Szlaku.
Później bratanek Lharonga Truchena, a następnie jego wnuk podróżowali po Szlaku Herbaciano - Konnym. Trzy pokolenia rodziny handlowały herbatą i końmi wiodąc karawany, znosiły różne trudności i doświadczały zmiennych losów oraz gromadziły wielkie bogactwo. Rodzina Kengong stała się legendarna. 80-letni członek rodziny, Jiang Chuchun, kilka razy mówił o podróży karawany po Starożytnym Herbaciano - Konnym Szlaku: "Kupowaliśmy herbaciane liście w Simao (mieście w Junan) i zawsze woziliśmy brązowy cukier, od Gyalthanga do Dechen ..." - wspominał starszy mężczyzna.

Różne narzędzia używane podczas podróży konnej karawany.

Jiang Chuchun i jego brat Lharong Dachen ufundowali we wsi muzeum,  nazwali je imieniem Starożytnego Herbaciano - Konnym Szlaku, by uczcić długie lata związku swojej rodziny z herbacianymi karawanami. Muzeum zostało otwarte 2 lipca 2017 r.

Po wejściu do muzeum zwiedzający mogą  zobaczyć wiele przedmiotów wykorzystywanych przez uczestników dawnych karawan, takich jak drewniane skrzynie, miedziane dzwony i plecaki ze skóry wołowej. Ekspozycja obejmuje ponad 2000 obiektów: poczynając od czarek i igieł, od nici po siodła, koce , małe, pokryte złotem drewniane skrzynie tsampa i mocne, wytrzymałe kociołki z kości zwierzęcych. Wiele eksponatów na wystawie to cenne zabytki z czasów Starożytnego Herbaciano - Konnego Szlaku, w tym przybory bytowe, instrumenty religijne, odzież, sprzęt do jazdy konnej i przedmioty kultury ognia, pokazujące życie kupców karawanowych poprzez przedmioty ze wszystkich sfer życia i biznesu .