23.03.2026 | Źródło: Xinhua | Autor: Huang Yaoman, dziennikarz Xinhua


To niedatowane zdjęcie przedstawia śnieżki zwyczajne  (Montifringilla nivalis) odpoczywające w gnieździe na świerku w prefekturze Nagqu, w Tybeatańskim Regionie Autonomicznym [Xizang] w południowo-zachodnich Chinach. (Xinhua)

Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Lhasy, stolicy Regionu Autonomicznego Xizang w południowo-zachodnich Chinach, w celach zarobkowych, często słyszałem historię: w Nagqu w północnym Tybecie każdy, komu udało się wyhodować drzewo, otrzymał nagrodę w wysokości 200 000 juanów (około 29 000 dolarów amerykańskich).

Wtedy nie traktowałem tego poważnie. Nawet żartowałem – gdyby to była prawda, czyż ludzie nie byliby już milionerami? Dopiero gdy postawiłem stopę na tej ziemi, często określanej jako „strefa zamknięta dla życia”, zacząłem rozumieć, co tak naprawdę oznacza ta historia.

Nagqu leży na wysokości ponad 4500 metrów, co czyni je najwyżej położonym miastem w Chinach. Przez lata było to jedyne miasto bez drzew. Wielokrotnie nagradzana pisarka Ma Lihua napisała kiedyś w swoich notatkach z podróży, że „miasto Nagqu ma wszystko, oprócz drzewa”.

Byłem w kilku powiatach prefektury Nagqu. Wysokość przyprawiała mnie o pulsujące bóle głowy i bezsenne noce. Nawet latem gruba kurtka puchowa nie wystarczała, by w pełni chronić przed zimnem. Wiatr, niosący piasek i żwir, wył dniem i nocą, jakby zdeterminowany, by pozbawić ziemię wszelkich oznak życia. Stało się dla mnie jasne, dlaczego ludzie kiedyś uważali, że drzewa po prostu nie przetrwają w tym środowisku.

A jednak, gdy mój samochód wjechał do centrum Nagqu, widok mnie zaskoczył. Wzdłuż dróg młode drzewa kołysały się na wietrze, ale nie przewracały się. Parki i chodniki w całym Nagqu usiane są alpejską wierzbą, świerkiem i rokitnikiem – niższymi niż drzewa na nizinach, ale niezaprzeczalnie zielonymi. Na tle rozległego, stonowanego krajobrazu ta zieleń wydawała się wręcz nieprawdopodobna.

„Nie daj się zwieść ich rozmiarom” – powiedział mi Tashi, który pracuje w Nagqu od 22 lat. „Każde z tych drzew to efekt dziesięcioleci wysiłku”. Zapytałem go, czy sama wysokość utrudnia wzrost drzew. Pokręcił głową. „Wysokość to najmniejszy problem” – powiedział. „Jest wiele przeszkód, w tym zimno, zamarznięta ziemia i wiatr”.

Tashi zaprowadził mnie do jednej z baz sadzonek. Pochylił się i wskazał na gałąź świerka – około 20 centymetrów długości, mówiąc: „To całoroczny przyrost”. Wyjaśnił, że średnia roczna temperatura tutaj spada poniżej zera stopni Celsjusza, a wieczna zmarzlina może sięgać kilka metrów pod ziemię. Rośliny mają okres wegetacji trwający zaledwie około 80 dni w roku – zbyt krótki, aby zmagazynować wystarczającą ilość składników odżywczych. Gleba jest kamienista i uboga, co utrudnia korzeniom zakorzenienie się. Dodatkowo wiatr może szybko wysuszyć wilgoć, którą sadzonki zdołają zatrzymać.

Tashi opowiedział mi, że od 1998 roku wprowadzają sadzonki z zimnych miejsc, takich jak Liaoning i Mongolia Wewnętrzna. Większość z nich nie przetrwała. „Trudno opisać, jak to jest” – powiedział Tashi. „Sadziło się je z nadzieją, a potem patrzyło, jak powoli umierają”.

Od ponad dwóch dekad mieszkańcy Nagqu próbują i ponoszą porażki, raz po raz.

Sytuacja zaczęła się zmieniać w 2017 roku. Naukowcy i lokalni pracownicy zaczęli eksperymentować z różnymi metodami: monitorowaniem danych klimatycznych, testowaniem gatunków drzew i dostosowywaniem sposobu ochrony sadzonek przed zimnem i słońcem. Stopniowo znajdowali sposoby, aby pomóc drzewom przystosować się do środowiska Wyżyny.

Jednocześnie w Nagqu założono próbne bazy nasadzeń, gdzie sadzonki mogły być uprawiane w kontrolowanych warunkach, zanim stopniowo wypuszczono je na zewnątrz. „To jak choroba wysokościowa dla ludzi” – powiedział Tashi. „Drzewa też muszą się przystosować”. Sadzonki są najpierw hodowane w szklarniach, gdzie są chronione i starannie pielęgnowane, zanim zostaną przesadzone na zewnątrz.

Dziś w całym mieście posadzono tysiące sadzonek wyhodowanych w szklarniach. W ramach projektów próbnych posadzono ponad 100 000 drzew i wyhodowano ponad 60 000 sadzonek. Nagqu nie jest już miastem bez drzew.

Tashi był na własne oczy świadkiem tej zmiany. Opowiedział mi o małym wydarzeniu z zeszłego lata. Śnieżka zwyczajna  (Montifringilla nivalis) zbudowała gniazdo na świerku rosnącym przed jego biurowcem. Pewnego dnia pisklę spadło na ziemię, a Tashi je podniósł i ostrożnie umieścił z powrotem w gnieździe. „Kiedyś tu nic nie było” – powiedział z uśmiechem. „Żadnych ptaków. Nawet porządnej gałęzi. Teraz wszystko się zmieniło”.

Kiedy opuszczałem Nagqu, wiatr wciąż wył. Mimo to drzewa rosnące wzdłuż drogi stały wysokie i niewzruszone. Po raz pierwszy zdawały się tam naprawdę pasować.



Pracownik biura leśnictwa i użytków zielonych w Nagqu przycina sadzonki w bazie sadzonek w Nagqu, w Tybetańskim Regionie Autonomicznym Xizang w południowo-zachodnich Chinach, 25 kwietnia 2025 r. (Foto:Xinhua/Jigme Dorje)



Pracownicy biura leśnictwa i użytków zielonych w Nagqu sprawdzają wzrost drzew posadzonych w Nagqu, w Tybetańskim Regionie Autonomicznym Xizang w południowo-zachodnich Chinach, 25 kwietnia 2025 r. (Foto:Xinhua/Jigme Dorje)