21.09.2026 | Źródło: xzxw.com
Wioska Tsoyu, położona w gminie Se (powiat Lhozhag, prefektura Shannan), odnotowała w ciągu nieco ponad dekady wzrost przychodów z turystyki z około 100 tysięcy juanów rocznie do 15 milionów juanów obecnie. Roczny dochód na mieszkańca osiągnął poziom 35 tys. juanów, a w szczycie sezonu wioska przyjmuje dziennie blisko 1500 turystów.

Wioska Tsoyu u podnóża góry Kula Gangri (zdjęcie z drona). [Fot. Xue Ying]

Jezioro Padmaling sfotografowane przez turystów. [Fot. Wu Peitao]
W południe Penpa Tsering złożył ostatni ręcznik kąpielowy i umieścił go w szafce w pokoju gościnnym. We wszystkich siedmiu pokojach sprawdził kolejno przełączniki klimatyzacji, generatora tlenu i ogrzewania, poprawił oznaczenia i umył podłogę tak, że lśniła niczym lustro. Po wykonaniu tych czynności zszedł na dół i nalał sobie czarkę zwykłej herbaty.
Penpa Tsering długo przyzwyczajał się do tego, że nie musi już codziennie rano dojeżdżać do pracy. 33-letni obecnie mężczyzna wcześniej pracował zarobkowo poza domem. W zeszłym roku zrezygnował z pracy na etacie, wrócił do wioski i wraz z rodziną prowadzi pensjonat, pełni jednocześnie funkcję wiejskiego lekarza. „Dzieci nie są już pozostawione bez opieki rodziców, a seniorzy również mogą liczyć na troskę”.
Dom Penpy Tseringa znajduje się w gminie Se (powiat Lhozhag, prefektura Shannan) – w niewielkiej miejscowości o pięknej nazwie Tsoyu, co w języku tybetańskim oznacza „dom jeziora”. Góra Kula Gangri, wznosząca się na wysokość 7538 metrów n.p.m., sięga chmur, a jeziora Pagsum, Jeku i Zhegong Sum układają się w dolinie niczym turkusowe klejnoty, stanowiąc dla żyjących u podnóża góry mieszkańców Tsoyu bezcenne bogactwo. Na przestrzeni ponad dekady przychody wioski Tsoyu z turystyki wzrosły z nieco ponad 100 tys. juanów rocznie do pozyskiwanych obecnie 15 milionów juanów, a roczny dochód na głowę mieszkańca osiągnął poziom 35 tys. juanów; w szczycie sezonu wioska przyjmuje zaś blisko 1500 turystów dziennie.
Chociaż mieszkańcy wioski Tsoyu – podobnie jak mieszkańcy wielu innych wsi – czerpią korzyści z zasobów gór i wód, podeszli do zagadnienia budowy infrastruktury turystycznej w nieco odmienny sposób.
W 2019 roku wioska pozyskała środki na budowę drewnianych ścieżek, platform widokowych, pawilonów wypoczynkowych i innych udogodnień wzdłuż trzech tradycyjnych szlaków wypasu zwierząt. Firma budowlana początkowo zaprojektowała ścieżkę o szerokości 3 metrów, jednak władze wioski nie wyraziły na to zgody.
– Zbyt szeroka – wpływ na środowisko byłby zbyt dotkliwy – stwierdził Gama Gyurmey, przewodniczący komitetu wioskowego. Po kilku rundach negocjacji ustalono że ścieżka będzie miała szerokość 80 centymetrów – tyle, by dwie osoby mogły się minąć bokiem. Co więcej, podczas budowy nie używano koparek ani innych maszyn; cement i stal transportowano do doliny na plecach mieszkańców lub przy pomocy zwierząt jucznych.
Spacerując po tym malowniczym terenie– poza niezbędną infrastrukturą - nie napotkamy zbędnych upiększeń. Nie ma tu modnych, „wiralowych” drogowskazów z napisami w stylu „Tak bardzo tęsknię za tobą nad jeziorem Pagsum” ani popularnych przekąsek, takich jak „gigantyczna smażona kałamarnica” czy „herbata mleczna w bambusowej tykwie”. – Jest zbyt wiele powtarzalnych, skomercjalizowanych chwytów turystycznych; my tego nie chcemy – powiedział Gama Gyurmey.
Co więcej, wioska Tsoyu zdaje się celowo „hamować” w kwestii zarabiania pieniędzy. Gdy pojawia się zbyt wielu odwiedzających, wprowadzane są limity wejść – zamiast dopuszczać do „wyeksploatowania” łąk i jezior, miejscowi wolą, by turyści nieco poczekali przy wejściu.
– Góra nie odejdzie, jezioro nie ucieknie – po co się spieszyć? – słowa Gamy Gyurmeya są spokojne, a zarazem pełne mocy.
Być może to właśnie ten niespieszny charakter sprawił, że wioska Tsoyu zyskała tak dużą popularność.
Na jednej ze ścian biura komitetu wioskowego wiszą liczne banery i tablice pamiątkowe, podarowane przez wdzięcznych turystów. Okazuje się, że przez długi czas wioska Tsoyu służyła jako punkt, w którym miłośnicy pieszych wędrówek mogli bezpłatnie się posilić. Porcja pysznej tsampy czy czarka parującej herbaty z masłem przynosiły ukojenie wielu wędrowcom. „Mieszkańcy wioski czasami pełnią funkcję przewodników, dorabiając sobie nieco do domowego budżetu” – wyjaśnił Gama Gyurmey. Dzięki doskonałej znajomości terenu w wiosce utworzono również zespół ratunkowy, niosący bezpłatną pomoc osobom w niebezpieczeństwie.
Wieści o tym miejscu początkowo rozchodziły się pocztą pantoflową, aż nadszedł wrzesień 2017 roku. Dzięki wsparciu wydziału kultury i turystyki powiatu Lhozhag w wiosce zorganizowano trzydniowy festiwal kempingowy; zaproszono ponad 40 turystów, którzy rozbili namioty pośród wysokogórskich jezior, tańczyli tradycyjny taniec Guozhuang i delektowali się herbatą z masłem. Pozytywne opinie szybko rozniosły się w internecie, a rejon Kula Gangri zaczął zyskiwać sławę w środowisku miłośników turystyki górskiej i aktywnego wypoczynku.
Gama Gyurmey podkreśla jednak, że tym, co naprawdę umożliwiło całej wiosce czerpanie dochodów z turystyki, była skuteczna polityka ukierunkowana na poprawę zamożności mieszkańców.
W 2019 roku wioska Tsoyu została włączona do realizowanego przez prefekturę Shannan projektu budowy zamożnych osad przygranicznych, w ramach którego wzniesiono okazałe, nowe domy. Jednocześnie władze powiatu zapewniły odpowiednie wsparcie, dzięki któremu na terenie wioski powstały 32 nowe pensjonaty, wyposażone w łóżka, pościel, generatory tlenu oraz inne udogodnienia.



