31.08.2026 | Źródło: Xinhua

Na zdjęciu ratownicy pracują na obszarze dotkniętym osuwiskiem w powiecie Gyirong, w Autonomicznym Regionie Xizang w południowo-zachodnich Chinach, 29 sierpnia 2026 r. (Xinhua/Tenzing Nima Qadhup)
„Czy ktoś tam jest?” Ratownicy kucali razem i wołali chórem co kilka metrów, przedzierając się przez błoto, głazy i odłamki skał.
Od sobotniego poranka członkowie chińskiej jednostki poszukiwawczo-ratowniczej z prowincji Syczuan prowadzą szeroko zakrojone poszukiwania w kluczowych obszarach dotkniętego osuwiskiem portu granicznego Gyirong w Tybetańskim Regionie Autonomicznym [Xizang] w południowo-zachodnich Chinach.
Zespół przeszukiwał serce strefy katastrofy, a pobliskiego kanału wciąż wylewały się rwące potoki błotnistej wody. Ratownicy przeszukiwali stosy kamieni i, jak widać na nagraniu wideo agencji Xinhua, dokopali się do czegoś, co wyglądało na wrak pojazdu, .
Szybko poruszająca się lawina błotna wywołana osunięciem się po stronie nepalskiej wysokogórskiego lodowca, pochłonął na przejściu granicznym Gyirong w Tybecie (Xizang) na granicy chińsko-nepalskiej siedem ofiar śmiertelnych a 554 osoby uznaje się za zaginione
NIEUSTANNE POSZUKIWANIA, ODBUDOWA DRÓG
Chiny natychmiast wysłały na miejsce zdarzenia profesjonalnych ratowników, strażaków i jednostki sił zbrojnych w celu poszukiwania ocalałych. Według zaktualizowanych danych regionalnego departamentu zarządzania kryzysowego z soboty na niedzielę, w misji wzięło udział łącznie 2141 ratowników.
Strażacy i ratownicy zbliżali się do mocno uszkodzonego przejścia granicznego na trzy sposoby: pontonami dostępnymi drogami wodnymi, pieszo przez tereny górskie, a także z powietrza prowadząc rozpoznanie oraz zrzuty zaopatrzenia za pomocą dronów.
Ratownicy na miejscu zdarzenia prowadzą poszukiwania, chroniąc się przed spadającymi skałami i potencjalnymi przerwami w jeziorze zaporowym utworzonym po osuwisku. Koparki naprawiały kluczową drogę, aby ułatwić wjazd do portu. Odbudowano odcinek drogi o łącznej długości 2,6 km, o godzinie 13:00 w sobotę do przejścia Gyirong pozostało około 1,7 km.
Wcześniej w sobotę zaobserwowano drony dostarczające zaopatrzenie ratownikom stacjonującym już w rejonie katastrofy, które startowały ze strefy zaopatrzenia oddalonej o trzy kilometry od portu dotkniętego osuwiskiem.
Huo Jianxin, członek grupy poszukiwawczej chińskiego zespołu poszukiwawczo-ratowniczego, poinformował agencję Xinhua w piątek wieczorem, że zespół wykorzysta do działań poszukiwawczych drony, psy tropiące i detektory oznak życia. Zespół dotarł do rejonu katastrofy w piątek po południu.
„Po tym, jaką sytuację zobaczyliśmy po przybyciu na miejsce, mój zespół i ja mieliśmy tylko jedno pragnienie: dopóki istnieje choćby najmniejsza szansa na znalezienie ocalałych, nigdy się nie poddamy” – powiedział Huo.
Ratownicy twierdzą, że operacje są nadal trudne ze względu na trudny teren, ryzyko katastrof wtórnych, uszkodzone drogi i utrudnienia w komunikacji.
Władze lokalne ostrzegają, że jezioro zaporowe, utworzone powyżej portu, znajduje się w niestabilnym środowisku geologicznym i może pęknąć, zagrażając akcjom ratunkowym poniżej.
Osuwisko błotne zniszczyło odcinek drogi G216, krajowej drogi prowadzącej do portu, poważnie utrudniając reagowanie kryzysowe i działania ratownicze.
China Anneng, państwowe przedsiębiorstwo inżynieryjno-ratownicze, wysłało 60 wykwalifikowanych pracowników technicznych oraz 14 jednostek sprzętu ratowniczego, w tym koparki i ładowarki, aby spróbować ponownie otworzyć uszkodzony odcinek drogi G216.
Jako ważny kanał handlu granicznego między Chinami a Nepalem i krajowy port lądowy pierwszej klasy, port Gyirong zazwyczaj tętni życiem handlowym, charakteryzuje się gęstym zaludnieniem i rozbudowaną infrastrukturą.
Katastrofa wydarzyła się w ciągu dnia, gdy w porcie przebywały tłumy ludzi, a to zdaniem ratowników mogło przyczynić się do tak dużej liczby ofiar.
„CAŁKOWICIE ZNISZCZONY”
Ratownicy, którzy dotarli do przejścia granicznego, opisali ten widok jako druzgocący, ponieważ osuwisko błotne, które z ogromną prędkością zeszło z wysokogórskiego lodowca, pozostawiło po sobie niemal nietknięte budynki.
„Kiedy dotarliśmy na miejsce, początkowo widzieliśmy tylko błoto. Ziemia była tak miękka, że nie dało się po niej chodzić” – powiedział Yin Wei, strażak z powiatu Gyirong.
Yin powiedział, że przejście graniczne zostało całkowicie zniszczone. Rzeka była usiana wrakami pojazdów i ubraniami, prawdopodobnie zrzuconymi z położonych wyżej osad.
Lai Jun, inny strażak z powiatu Gyirong, powiedział, że skala katastrofy przerosła ich wyobrażenia.
„Zdjęcia przesłane przez naszego drona pokazują, że nic nie zostało, ani jeden budynek. To była katastrofa. Wciąż szukaliśmy przejścia granicznego, do którego chcieliśmy dotrzeć, ale go nie było” – powiedział.
We czwartek rano, gdy ekipa reporterów Xinhua dotarła na szczyt wzgórza z widokiem na jezioro zaporowe, rozległ się niski, jednostajny grzmot.
„To nie szum wody” – wyjaśnił ekspert ds. ratownictwa. „To odgłos spadających z obu stron jeziora zaporowego kamieni, które rozbijają się o zbocza”.
Reporter Xinhua, Huang Zhiqi wraz z bratem rozpoczęli relację na żywo ze względnie płaskiego terenu na szczycie wzgórza. Po dwóch godzinach transmisji, tuż przed zakończeniem relacji, ratownik nagle krzyknął: „Wycofajcie się! Wycofajcie się natychmiast! Napór osuwiska w dolinie przybiera na sile”.
„Porzućcie pojazd! Kierujcie się na grzbiet!” krzyknął inny ratownik i biegnąc pod górę chwycił Huanga za rękę.
Spowijając górę na zboczu kłębił się gęsty, szary kurz. „Wtedy naprawdę dotarło do mnie, że jestem na pierwszej linii frontu” – powiedział Huang.



Turystyka