04.09.2023|Źródło: China Daily via KangbaTV


Zhang Shiyan przy pracy w swojej aptece. Foto: China Daily

Zanim Zhang Shiyan trafiła do pracy w szpitalu w prefekturze Ngari w Tybetańskim Regionie Autonomicznym, nie miała pojęcia, jak wygląda to miejsce, poza tym, że znajdowało się na dużej wysokości, średnio ponad 4500 metrów nad poziomem morza.

W 2018 roku przygotowywała się do ponownego zdania państwowego egzaminu wstępnego na studia podyplomowe, na które w tym roku niestety nie zdała. Jednak, gdy dowiedziała się, że rząd Tybetu poszukuje absolwentów spoza regionu do pracy w charakterze nauczycieli, administratorów medycznych i urzędników, Zhang nie zawahała się skorzystać z okazji.

„Podjęłam decyzję i nigdy nie miałam wątpliwości. Urodziłam się w wiosce w mieście Zunyi, w prowincji Guizhou, a moje dzieciństwo było pełne trudów związanych z biedą, więc pomyślałam, że niezależnie od tego, jak trudne będzie środowisko, byłam wystarczająco zmotywowana, muszę przetrwać i jakoś żyć” – wspomina 28-latatka.

Zhang powiedziała, że jej rodzina miała problemy nawet z opłaceniem czesnego w szkole podstawowej i od najmłodszych lat musiała pomagać w pracach rolnych i pracach domowych.

Co więcej, Guizhou jest górzyste i posiada niewiele gruntów ornych. To skłoniło jej rodziców do opuszczenia domu i znalezienia pracy w mieście. Była wtedy w gimnazjum, więc musiała uczęszczać do szkoły z internatem.

Do czasu ukończenia college'u nigdy nie opuściła Guizhou.

„Pomyślałam, że nawet gdybym musiała mieszkać w domu z przeciekającym dachem w Tybecie, wszystko byłoby w porządku, bo mogłabym po prostu mieszkać w biurze” – powiedziała.

Na szczęście dla Zhang, kiedy przybyła do Szpitala Ludowego w prefekturze Ngari, warunki były znacznie lepsze niż sobie wyobrażała. Według jej słów infrastruktura miejska Ngari jest dobra, są tu piękne krajobrazy, czyste ulice i wielopiętrowe budynki.

Kiedy tam dotarła, miała wiele szczęścia, ponieważ doświadczyła jedynie łagodnych objawów choroby wysokościowej.

Co ważniejsze, Zhang poznała swojego męża w Ngari. Pracuje w tym samym szpitalu i został przyjęty w ramach tego samego planu rekrutacji młodych pracowników w tym samym roku.

„Pochodzi z Shaanxi (prowincja) i pracujemy na tym samym oddziale. Zaczęliśmy się spotykać w 2019 roku a pobraliśmy się w 2021 r.”

Pracują w szpitalnej aptece, gdzie praca Zhang polega głównie na zakupie i dystrybucji leków i sprzętu medycznego.

Dzięki dotacjom zapewnianym osobom pracującym na dużych wysokościach i na obszarach przygranicznych zarabia od 8 000 do 9 000 juanów (1100 do 1240 dolarów) miesięcznie, czyli znacznie więcej niż jej rówieśnicy z innych obszarów.

W przeciwieństwie do szpitali w bardziej zaawansowanych infrastrukturalnie obszarach Chin, które posiadają automatyczne urządzenia do dystrybucji leków lub szpitali, które wysyłają na telefony pacjentów SMS-y wyjaśniające, jak przyjmować leki, szpital Zhang nadal polega na pracownikach medycznych, którzy rozprowadzają leki i pokazują pacjentom, jak je przyjmować.

Aby mieć pewność, że pacjenci ją rozumieją, Zhang nauczyła się od kolegów podstaw języka tybetańskiego.

Powiedziała, że od pierwszego dnia w pracy ma motywację i chęć uczenia się nowych rzeczy, dlatego już w trakcie drugiego roku pracy w szpitalu została mianowana szefową swojego zespołu.

„Bardzo lubię swoją pracę. Ludzie mogą myśleć, że jest prosta, ale kiedy widzisz, że pacjenci rozumieją, co masz na myśli i pokazują ci kciuki lub szeroko się uśmiechają, pojawia się poczucie osiągnięcia, którego nie można kupić za żadne pieniądze," powiedziała.

Szpital Zhang jest największym w Ngari a w ciągu ostatnich pięciu lat warunki znacznie się poprawiły. Teraz w placówce zatrudnionych jest więcej specjalistów medycznych i może leczyć większą liczbę pacjentów oraz szerszy zakres chorób, co oznacza, że Zhang jest w pracy bardziej zajęta.

Świadomość zdrowego stylu życia również znacznie wzrosła wśród mieszkańców regionu, a poprawa infrastruktury transportowej oznacza, że coraz więcej pasterzy z odległych miast i wsi przyjeżdża na leczenie do szpitala – dodała.

„Moje życie w Ngari jest bardzo satysfakcjonujące. Żałuję tylko, że jestem daleko od domu, więc nie mogę spędzać z rodzicami tyle czasu, ile bym chciała” – powiedziała.

Zhang powiedziała, że będzie pracować w szpitalu jeszcze co najmniej sześć lub siedem lat. Kiedy jednak urodzi dziecko i ono osiągnie wiek szkolny, rozważy przeniesienie się do miejsca położonego niżej, aby mieć dostęp do lepszej opieki nad dzieckiem.