2021.10.05 Źrodło: Xinhua via kangba tv

Dla Ma Gadonga, etnicznego Hui i jego żony - Tybetanki Tashi Yangzom, Złoty Tydzień z okazji Święta narodowego nie jest jedynie czasem relaksu.

„Na co dzień żona i ja jesteśmy zajęci naszym sklepem odzieżowym. Obsługujemy klientów, dbamy o zaopatrzenie, kupujemy surowce i gotowe produkty od lokalnych producentów. Teraz planujemy odwiedzić fabryki odzieży we wschodnich Chinach w Anhui i Zhejiang, a po drodze chcemy oczywiście trochę pozwiedzać” – powiedział Ma, który prowadzi firmę odzieżową w Xigaze w Tybetańskim Regionie Autonomicznym.

Na półkach w ich sklepie leżą starannie ułożone  wszelkiego rodzaju tybetańskie kostiumy, kupony materiałów oraz tybetańskie buty i kapelusze.

Młodzi Tybetańczycy w tradycyjnych strojach ślubnych (fotografia ilustracyjna)

„Nasz sklep jest otwarty w pierwsze trzy dni Święta Narodowego. Ludzie lubią kupować nowe ubrania podczas takich dni” – powiedział Ma.

„Ich ubrania prezentują różnorodne style, są dobrej jakości i mają stosunkowo niskie ceny” – stwierdza Lhamo, stały klient, a także ich sąsiad.

W 1988 roku Ma opuścił rodzinne miasto Linxia w Autonomicznej Prefekturze Hui  w prowincji Gansu, aby zarabiać na życie w Xigaze. W ciągu zaledwie dwóch lat opanował biegle język tybetański.

„W tym czasie pracowałem w sklepie i byłem odpowiedzialny za dostarczanie i układanie towarów. Kiedy poznałem Tashi, nie mówiła dobrze po mandaryńsku”. Ma komunikował się z nią po tybetańsku. Uwielbiał żartować i pilnie pracował. Oboje wkrótce zostali parą.

Pobrali się w 1991 roku i mają dwoje dzieci. „W 2000 roku rozpoczęliśmy działalność w zakresie przetwórstwa futer. Rynek był tak zły, że przez dwa lata z rzędu ponosiliśmy straty” – wspomina Ma.

Dzięki sąsiadom i przyjaciołom z sąsiedztwa para przetrwała. „Zadbali o nasz biznes i celowo kupili więcej, niż potrzebowali”.




Tybetańczyk ubrany "prawie" tradycyjnie

W 2002 roku, gdy biznes się poprawił i warunki życia poprawiły się, para zdecydowała się założyć hurtownię i szwalnię odzieży. Byli zaangażowani w cały proces od zakupu surowców, poprzez produkcję i sprzedaż. Pojechali również do Lhasy, aby wybrać wysokiej jakości tkaniny, wysłali je do przerobu wprawnym, znającym się na szyciu rolnikom i pasterzom.

Ich niedrogie ubrania o dobrej jakości i stylu zostały szybko docenione przez klientów. Biznes kwitł.

W ostatnich latach Ma przeszkolił wielu rolników i pasterzy w produkcji odzieży, dzięki temu mogą oni zwiększyć swoje dochody.

„Ci, którzy zajmują się szyciem odzieży, mogą zarobić, jeśli dobrze sobie radzą, około 100 000 juanów (około 15 500 USD) rocznie” – informuje.

„Okoliczni mieszkańcy borykający się z jakimikolwiek trudnościami w dowolnym momencie mogą rozpocząć pracę w mojej fabryce w” – stwierdza Ma. „Kiedy żyliśmy w kiepskich warunkach, otrzymaliśmy pomoc od ludzi wokół nas. Teraz mam nadzieję, że mogę pomóc większej liczbie osób w zdobywaniu umiejętności i wspólnym wzbogacaniu się”.