09.05.2022 Źródło:Xinhua
Po wrzuceniu do plecaka termosu, kilku herbatników i harmonijki, Tashi Tsering włożył zielony mundur, wypił herbatę mleczną, którą dała mu żona i udał się do swojego pickupa, aby rozpocząć dzień pracy w gdzieś głęboko w Himalajach.
Tashi Tsering, 45 lat, jest patrolowcem w Rongxar, przygranicznym miasteczku w Dingri.
Do obowiązków Tashi Tseringa i jego kolegów z drużyny należą utrzymanie drogowskazów i zbieranie śmieci w Narodowym Rezerwacie Przyrody Czomolungma. Stada dzikich owiec często przechodziły obok podczas patrolowania.
„W przeszłości dzikie zwierzęta uciekały, gdy widziały ludzi. Teraz podchodzą do nas bez strachu” – powiedział Tashi Tsering.

Na zdjęciu jak w Rongxar[Fot.Xinhua/Luo Bo]
Rongxar, co po tybetańsku oznacza „głęboką dolinę”, znajduje się pomiędzy dwoma wysokimi górami po południowej stronie Himalajów i niedaleko Cho Oyu, szóstego najwyższego szczytu świata. Przez długi czas to odległe miasto było w dużej mierze odizolowane od reszty świata.
Dawa Norbu z Dingri pracuje w stacji zarządzania lasami w Rongxar od 2000 roku. 44-latek pamięta, że miejscowi nadal nosili wojskowe buty z płótna i mieszkali w kamiennych domach – powrót do minionej epoki -- kiedy przybył tam po raz pierwszy.
„Wtedy nawet wielu mieszkańców Dingri nigdy wcześniej nie słyszało o Rongxar” – wspomina Dawa Norbu, dodając, że spędził dwa dni na trekkingu konno z najbliższego miasta do Rongxar.
W kwietniu 2015 roku miasto, w którym mieszka około 1000 mieszkańców, zostało wstrząśnięte potężnym trzęsieniem ziemi, które nawiedziło Nepal, a wiele domów zostało przewróconych.
Po trzęsieniu ziemi rząd dużo inwestuje w odbudowę. Z biegiem lat budowano domy o konstrukcji stalowej i betonowe drogi, a telefonia komórkowa i dostęp do internetu były szeroko dostępne.

Na zdjęciu nowe budynki zbudowane po trzęsieniu ziemi w 2015.[Fot.Xinhua/Luo Bo]
"Teraz, młodzi ludzie kupują przez internet. Ludzie noszą różnego rodzaju skórzane buty, trampki i buty turystyczne” – powiedział Dawa Norbu, dodając, że do miasta regularnie przyjeżdżają samochody dostawcze.
Lepszy transport przyciąga również więcej turystów, którzy przyjeżdżają zobaczyć odosobnione miejsce z zapierającym dech w piersiach krajobrazem.
Oprócz pracy jako patrolowiec, Tashi Tsering prowadzi również mleczną herbaciarnię. W zeszłym roku odnowił trzy pokoje w swoim domu i zaczął oferować zakwaterowanie dla turystów.
„Sama herbaciarnia i sama kwatera rodzinna przynoszą mi ponad 400 000 juanów (około 61 000 dolarów) rocznie” – powiedział Tashi Tsering, dodając, że po powrocie z herbaciarni lubi też grać na harmonijce i innych instrumentach dla swoich gości w herbaciarni gdy wraca z patrolu.

Tashi Tsering gra na tradycyjnym tybetańskim instrumencie muzycznym w swojej herbaciarni.[Fot.Xinhua/Luo Bo]
Obserwując zmiany w jej rodzinnym mieście, Trinley, barista w Lhasa, wróciła do Rongxar ze swoim przyjacielem zeszłego roku i razem otworzyli Tybetańską restaurację.
Korzystając z doświadczenia z pracy w kawiarni, udekorowali restaurację w kulę disco i stylowe plakaty.Dania, które serwują, w tym styl tybetański, syczuański i nepalski, są również popularne zarówno wśród mieszkańców, jak i turystów.
Obecnie restauracja generuje miesięczny przychód do 10 000 juanów.
W zeszłym roku dochód miasta na mieszkańca wzrósł o 14 procent do ponad 15 800 juanów, w dużej mierze dzięki rozwijającej się turystyce.

Na zdjęciu hostel zbudowany dla przyszłych gości.[Fot.Xinhua/Luo Bo]
W pobliżu domu Trinley budowana jest ulica handlowa w ramach miejskiego planu rozwoju turystyki.
Trinley planuje przenieść restaurację na ulicę handlową po wybudowaniu ulicy i przekształcić ją w kawiarnię.
„W Rongxar nie ma jeszcze ani jednej kawiarni. Wierzę, że nasz biznes będzie znacznie lepszy” – powiedziała 27-latka.



Turystyka