06.06.2023| Źródło: China Daily

Pewnego słonecznego poranka w Lhasie, stolicy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, Gongsang Dekyi, właścicielka kawiarni "Kakimo Cafe", była zajęta przygotowaniami do otwarcia. Przytulne otoczenie i smaczna kawa sprawiły, że kawiarnia jest popularnym miejscem spotkań młodych mieszkańców miasta.

Gongsang Dekyi jest teraz właścicielką firmy, ale kiedyś pracowała w sektorze publicznym.

Po ukończeniu studiów wróciła do pracy w Tybecie, podobnie jak wielu jej rówieśników — i jak oczekiwali rodzice. Jednak czuła się nieswojo, wykonując pracę, w której w każdej chwili mógłby ją zastąpić ktokolwiek.

„Od najmłodszych lat uczyłam w innych prowincjach, poza Tybetem. W czasie studiów w Pekinie miałam szansę uczestniczyć w programie wymiany zagranicznej w celu dalszej nauki” — powiedziała.

Te lata studiów ją ukształtowały i dały jej silne poczucie niezależności. „Dla mnie stabilna praca to kolejna forma niestabilności” – powiedziała Gongsang Dekyi.

Odrywając się od nudy przyziemnej pracy, zaczęła dzielić się swoim życiem w mediach społecznościowych. Otworzyła bar z przekąskami i  marzyła o otwarciu kawiarni, o której myślała od dawna.

Wyjątkowa "tybetańska kultura herbaty" w połączeniu z powolnym tempem życia miasta sprawiły, że wielu mieszkańców Lhasy spędzało wolny czas w tradycyjnych herbaciarniach. Wraz ze zmianą czasów i wpływem nowych trendów kulturowych, kawa weszła na scenę. Aromatyczny napój stopniowo przenikał do codziennego życia Tybetańczyków, zwłaszcza wśród młodzieży. „Polubiłam atmosferę kawiarni od pierwszego razu, kiedy mama zabrała mnie na kawę” – powiedziała. „Pomyślałam, że byłoby miło, gdybym mógła otworzyć taką, która różniłaby się od innych i która byłaby spełnieniem moich własnych pomysłów”.

Po starannych przygotowaniach, w sierpniu 2020 roku otworzyła "Kakimo Cafe" na swoim osiedlu. „Wprowadzenie kawy do codziennej rutyny” to jej filozofia.

„Tradycyjne herbaciarnie są wszędzie w Lhasie, kawiarnie powinny odgrywać tę samą rolę – służyć mieszkańcom” – powiedziała Gongsang Dekyi.

W szczycie sezonu przychody ze sprzedaży w kawiarni mogą sięgać od 3000 (420 USD) do 4000 juanów dziennie.

„W czasie nauki poza Tybetem pogłębiłam swoją wiedzę i poszerzyłam horyzonty, a teraz chciałabym przenieść to wszystko do mojego rodzinnego miasta i odwdzięczyć się mu na swój własny sposób” — powiedziała.


Gongsang Dekyi podczas pracy w swojej kawiarni "Kakimo Cafe" w Lhasie, Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Foto: CHINA DAILY

Gongsang Dekyi nie jest sama. Tybetańskie szkoły średnie w innych prowincjach i społecznościach stały się ważną platformą edukacyjną dla tybetańskich dzieci, oferując cenne możliwości lepszych perspektyw zawodowych.

Podobnie jak Gongsang Dekyi, wielu absolwentów tybetańskich szkół średnich w całych Chinach zdecydowało się wrócić do pracy w Tybecie.

Yangkyi, 26-letnia prawniczka, zrobiła sobie z kolegą spokojną przerwę na lunch  w kawiarni "Kakimo". Wybrała z menu dwie kawy Americano.

Często "paląc olej o północy" (nie śpiąc po nocach), ciężko pracujący młodzi ludzie uważają kawę za niezbędną i ożywczą konieczność. Yangkyi powiedziała, że od dwunastego roku życia ​​chodziła do szkół w Szanghaju. Jej pierwszy kontakt z kawą miał miejsce w Starbucksie,  pomyślała wtedy: ​​to „takie obce”.

Kiedy po ukończeniu studiów wróciła do Tybetu, postanowiła pracować poza administracją państwową. Dołączyła do prywatnej firmy jako prawnik. „W Tybecie wielu ludzi wciąż uważa, że ​​praca w firmie jest pracą niestabilną. Ale myślę, że system wykonywania większej ilości pracy za wyższą zapłatę pobudzi mój entuzjazm” – powiedziała, dodając, że 10 lat doświadczenia podczas nauki w prowincjach poza Tybetem pozwolił jej wyobrazić sobie inne życie.

Odkąd tybetańskie szkoły średnie powstały w innych prowincjach w latach 80., wykształciło się wielu utalentowanych ludzi, a większość z nich wróciła do Tybetu. „Istnieje wiele sposobów, aby odwdzięczyć się naszemu rodzinnemu miastu i możemy wybrać sposób, który najbardziej nam się podoba” – powiedział Yangkyi.