15:25, 20.03.2024| Źródło: en.people.cn| Autorzy: Liu Zhoupeng, Cheng Lu i Bai Shaobo (Xinhua)
Widok suszonego na powietrzu mięsa jaka, herbaty maślanej i owoców kiwi na stołach przywołuje wspomnienia z dzieciństwa i lat młodzieńczych Drakpy Wangdena – wspomnienia zdominowane przez ciągły głód.
„Moja rodzina składała się z dziewięciu osób – mojego ojca, matki, sześciu sióstr i mnie” – wspomina 80-letni mężczyzna. „Każdego dnia naszym wyżywieniem była miska tsampy, tradycyjnego tybetańskiego przysmaku przyrządzanego z mąki jęczmiennej, nie większej niż dłoń dziecka”.
Rodzina Drakpy Wangdena uprawiała pola uprawne o powierzchni od 4 do 5 mu (od 0,27 do 0,33 ha), z których można było uzyskać 350 kg jęczmienia górskiego rocznie. Mimo trudu nie otrzymali żadnego odszkodowania.
Trudności te wynikały z ich statusu chłopów pańszczyźnianych pracujących w posiadłościach powiązanych z dwoma klasztorami na terenie dzisiejszej Lhasy, stolicy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego [Xizang].
Przed Dniem Wyzwolenia Chłopów Pańszczyźnianych, który przypada 28 marca, Drakpa Wangden opowiedział reporterom Xinhua historię zmian w swojej rodzinie we własnym - dobrze urządzonym - domu o powierzchni ponad 100 metrów kwadratowych.
SMAK GORCZYCY
Mniej więcej w czasie, gdy się urodził, zaraza niewolnictwa została w dużej mierze wykorzeniona z powierzchni Ziemi, a mimo to Tybet wciąż mocno tkwił w jej szponach.
Urzędnicy rządowi, arystokraci i starsi lamowie, którzy stanowili zaledwie 5 procent populacji, mieli monopol na prawie całą ziemię uprawną, pastwiska, góry, rzeki i większość zwierząt gospodarskich. Pozostałe 95 procent społeczeństwa, składające się z poddanych i niewolników, nie miało ani majątku osobistego, ani wolności osobistej, nie mówiąc już o jakichś prawach człowieka.
Dla rodziny Drakpy Wangdena każda wiosna oznaczała pożyczanie od panów ziemi pod zasiewy, by w okresie żniw spłacić dług całym plonem, obejmującym zarówno czynsz za pola, jak i chatę.
Dwór, w którym pracował jego ojciec, posiadał aż 500 mu ziemi. Podczas żniw mnisi wysłani przez właścicieli poddanych dbali o to, aby jęczmień został starannie zebrany, oznakowany i zabezpieczony przed „kradzieżą” ze strony poddanych.
Drakpa Wangden i jego towarzysze ładowali workowany jęczmień na osły i transportowali go do klasztorów i domostw szlacheckich, odbywając podróż trwającą do dwóch dni, a wszystko to bez żadnej zapłaty.
„Pomimo nieustannej pracy ledwo utrzymywaliśmy się przy życiu, jedząc skąpo w zniszczonym, marnym przyodziewku” – powiedział Drakpa Wangden. „Każdej nocy wracaliśmy do naszej starej, zniszczonej chaty, przygotowując się na kolejny dzień pełen trudów”.
Delektuj się szczęściem
W marcu 1959 roku mieszkańcy Tybetu rozpoczęli demokratyczne reformy, które zakończyły feudalną pańszczyznę w Regionie i uwolniły milion poddanych, w tym rodzinę Drakpy Wangdena.
W ramach systemu kongresów ludowych i regionalnej autonomii etnicznej, które wprowadzono po reformie, byłym chłopom pańszczyźnianym i niewolnikom przyznawano ziemię, zwierzęta gospodarskie i domy, dzięki czemu stali się panami swego losu.
Rodzina Drakpy Wangdena otrzymała 15 mu pól uprawnych i drewniane narzędzia rolnicze. „Doświadczyłem mieszanki emocji – radości, strachu i wątpliwości” – wspomina. „Zastanawiałem się, czy całe jedzenie naprawdę należało do naszej rodziny”.
Ta jesień zapewniła jasność. Zebrali około 2000 - 2500 kg jęczmienia i innych upraw, a wszystko to należało do nich. Sprzedali wówczas zboże za 500 juanów (około 70 dolarów amerykańskich).
„Po raz pierwszy zasmakowaliśmy prawdziwej radości żniw” – powiedział. „Podczas pierwszego Tybetańskiego Nowego Roku po reformach demokratycznych nasza rodzina miała okazję po raz pierwszy spróbować ryżu”.
W kolejnych latach Drakpa Wangden był świadkiem znaczących zmian w prowadzeniu upraw rolniczych, w tym wprowadzenia pod koniec lat 70. XX wieku żelaznych narzędzi rolniczych i nawozów, co doprowadziło do zwiększenia plonów.
W 1997 roku Drakpa Wangden pogłębiał swoją wiedzę rolniczą poprzez szkolenia i rozszerzył zakres swoch upraw o pszenicę i rzepak.
Około 11 lat temu Drakpa Wangden przeprowadził się do nowego, przestronnego domu na przedmieściach Lhasy, gdzie wraz z trójką dzieci, emerytowanym urzędnikiem państwowym, kierowcą i gospodynią domową, cieszy się wygodną emeryturą. Uwolnieni od feudalizmu, skorzystali z lepszej edukacji i poprawy standardu życia.
Choć Drakpa Wangden przeszedł na emeryturę z rolnictwa, głęboko docenia znaczenie żywności. Teraz delektuje się różnorodną kuchnią tybetańską i nowoczesnymi potrawami oraz napojami, z których wiele było dla niego niewyobrażalnych w młodości.
Jego wnuk Pasang Tsogyel pracuje w odległym przygranicznym powiecie w mieście Xigaze, gdzie gwarantowana jest produkcja i dostawy żywności, co odzwierciedla stabilność i postęp w rolnictwie regionu. Produkcja zboża w Tybecie od ponad dziewięciu kolejnych lat utrzymuje się na stałym poziomie ponad 1 miliona ton.
W przeszłości zbieranie jęczmienia z gór przywoływało Drakpę Wangdena wspomnienia trudów.
„Mieszkańcy Tybetu nie muszą się już martwić głodem ani brakiem żywności” – powiedział. „Teraz mam w rękach nie tylko ziarno, ale czuję także smak szczęścia”.
(Korespondenci Xinhua Jiang Fan, Purbu Tsering i Wei Guanyu.)
(redaktor internetowy: Zhong Wenxing, Liang Jun)



Turystyka