13.01.2025 | Źródło: China Daily


Osoby dotknięte trzęsieniem ziemi ustawiają się w kolejce po darmowy makaron w gminie Tsogo, powiat Dingri, Tybetański Region Autonomiczny [Xizang], w piątek. We wtorek rano w Dingri doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,8. Było to najsilniejsze wstrząsy w Tybecie od pięciu lat. [ Foto: Daqiong / China Daily]

Restauracja Ma Xiaohu serwująca wyrabiany ręcznie makaron - zwany lamian - w powiecie Lhaze w Shigatse, w Tybetańskim Regionie Autonomicznym, zatrzęsła się gwałtownie po tym, jak we wtorek rano w epicentrum, około 88 kilometrów dalej, nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,8.

Ma spakował kuchenkę, garnki, mąkę, przyprawy, cienki makaron i wodę butelkowaną i pojechał do epicentrum, wierząc, że ludzie w rejonie dotkniętym trzęsieniem ziemi mogą potrzebować kogoś, kto im coś ugotuje.

Rodzinne miasto Ma, autonomiczna prefektura Linxia Hui w prowincji Gansu, doświadczyło trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,2 18 grudnia 2023 r. „W tym czasie odczuliśmy życzliwość z całego kraju, więc chcę również zaoferować pomoc osobom, które borykają się z podobnymi trudnościami, "powiedział.

Ma i jego koledzy przybyli we wtorek o godzinie siedemnastej do gminy Tsogo w Dingri. „Chcieliśmy ugotować lamian, ale jest za zimno, żeby wyrobić ciasto z mąki, więc zagotowaliśmy wodę i zrobiliśmy makaron instant” – powiedział.

Temperatura w nocy wynosiły około minus 18 stopni Celsjusza. Bez schronienia było im bardzo zimno, ale „widząc ofiary jedzące gorącą zupę, poczułem się szczęśliwy” – powiedział, dodając, że władze miasta zapewniły im namiot w środę po południu.

W środę Ma powiedział, że ​​ugotowali pierogi dla około 8000 osób. Trzeciego i czwartego dnia podawali cienkie kluski. Stoisko było otwarte przez całą dobę, bezpłatnie dla mieszkańców wsi, ekip ratunkowych i wszystkich potrzebujących.

Mimo że wstrząsy wtórne zdarzały się często, Ma powiedział, że nie miał czasu się nimi przejmować, ponieważ mnóstwo głodnych ludzi czekało w długich kolejkach po jedzenie. „Chociaż należymy do różnych grup etnicznych i wyznajemy różne religie, wszyscy jesteśmy Chińczykami. Musimy się zjednoczyć, aby to przetrwać” – powiedział.

Ma otrzymał także darowizny w postaci bawełnianych kołder od organizacji charytatywnej, ale przekazał je dzieciom, które ich bardziej potrzebowały. Dodał, że pozostaną tam jeszcze przez cztery do pięciu dni, aż ofiary będą mogły samodzielnie przygotowywać sobie ciepłe posiłki.

W wyniku katastrofy zginęło 14 osób, a 845 domów uległo zawaleniu. Jak wynika z danych władz lokalnych, do piątku w namiotach w 38 ośrodkach przesiedleńczych mieszkało 4472 osób.

W niektórych gospodarstwach domowych obok namiotów rozpalano ogniska, aby gotować na nich jedzenie, krowie łajno [tradycyjne paliwo] i warzywa na posiłki dostarczyły instytucje rządowe.

Trzęsienie ziemi, najpoważniejsze w tym rejonie od pięciu lat, pochłonęło 126 ofiar i spowodowało obrażenia u 337 osób (stan na czwartek). Jak poinformowali przedstawiciele lokalnych władz,po tym, jak zawaliło się ponad 3600 domów, w 224 zorganizowanych ad hoc ośrodkach przesiedleńczych przebywa około 47 500 osób.

Priorytetem jest poprawa warunków życia w tymczasowych schronieniach, tak aby mieszkańcy mogli „przeżyć zimę w cieple i bezpiecznie” – powiedział we czwartek na konferencji prasowej Hao Tao, zastępca dyrektora Departamentu Zarządzania Kryzysowego TRA.

W obozach przesiedleńczych mieszkańcy wsi, którzy stracili swoje domy, przenieśli się do namiotów, którym zapewniono im sprzęt grzewczy, odzież zimową, ciepłe posiłki, wodę, prąd i sygnał internetowy.

Na teren dotknięty katastrofą, aby pomóc poszkodowanym, przybyli lekarze, wolontariusze, pracownicy socjalni i przedstawiciele innych branż.

Nyikyi przybył do Dingri w środę o 22:00. Po przybyciu na miejsce rozdała pacjentom i ich rodzinom w szpitalu powiatowym 40 bawełnianych kołder. Następnego ranka odwiedziła wszystkie trzy najbardziej dotknięte katastrofą  gminy i chodząc od drzwi do drzwi przekazała mieszkającym tam osobom  artykuły pierwszej potrzeby. Spełniała prośby ofiar i kupowała im towary takie jak przybory kuchenne, miski, czajniki i bawełniane spodnie.

„Ich domy się zawaliły i wiele niezbędnych rzeczy zostało pogrzebanych, więc kupiłam im potrzebne rzeczy” – powiedziała.