03.2026 | Źródło: China Daily


Zadowoleni klienci piją kawę w Summit Fine Art Cafe w Lhasie, w regionie autonomicznym Xizang, w grudniu. PALDEN NYIMA/CHINA DAILY

W sercu Lhasy, niedaleko ulicy Barkhor, Summit Fine Art Cafe – pieszczotliwie nazywana Yangtse Coffee – stała się miejscem, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnym życiem miejskim. Gdy poranne słońce ogrzewa ulice, lokalni przedsiębiorcy i młodzi profesjonaliści gromadzą się przy świeżo parzonej kawie w stylu włoskim.

W centrum uwagi znajduje się Douglas Wolford, amerykański biznesmen, który po raz pierwszy przyjechał do Tybetańskiego Regionu Autonomicznego [Xizang] w 1997 roku. Podczas tej wizyty zauważył na lokalnym rynku poważną lukę.

„Do regionu przyjeżdżały tysiące zagranicznych turystów, ale w tamtym czasie nie było tu ani jednej autentycznej kawiarni” – powiedział. „Czułem, że to szansa”.

W 2005 roku otworzył kawiarnię, którą określił jako pierwszą kawiarnię w stylu zachodnim w Lhasie. Dla wielu mieszkańców wejście do środka różniło się od wizyty w tradycyjnej tybetańskiej herbaciarni, powiedział.

Jednak w ciągu ostatnich dwóch dekad kawa w Lhasie przestała być nowością i stała się codziennością. Według miejskiego organu nadzoru rynku, w sierpniu 2024 roku w Lhasie było 128 zarejestrowanych firm zajmujących się kawą, jak  donosi China News Service, w porównaniu z 56 w 2023 roku – liczba ta wzrosła ponad dwukrotnie w ciągu roku.

Obserwatorzy branży twierdzą, że rzeczywista liczba może być wyższa, ponieważ niektóre restauracje i herbaciarnie serwują kawę również bez rejestracji jako kawiarnie.

Dziś kawiarnie można znaleźć nie tylko wzdłuż ulicy Barkhor, ale także w centrach handlowych i w pobliżu głównych atrakcji turystycznych. Z kawiarni na dachach roztacza się widok na Pałac Potala, a nadrzeczne stoiska z kawą obsługują klientów spacerujących wzdłuż rzeki Lhasa.

Sama kawiarnia Yangtse Coffee dostosowała się do zmieniających się czasów. Kawiarnia serwuje mieszankę tradycyjnych dań tybetańskich i deserów z całego świata. Jeden z jej sztandarowych napojów – churro latte z dodatkiem tybetańskiego sera chura – odzwierciedla dążenie do połączenia lokalnych składników z włoskimi tradycjami kawowymi.

„W Lhasie jest teraz wiele kawiarni, ale kawa tutaj ma bardzo czysty smak” – powiedział Tenzin Nyima, klient, który odwiedza kawiarnię od ponad dekady.

Inni właściciele kawiarń również eksperymentują z lokalnymi smakami. Tsomo, założycielka lokalnej sieci Lhasa Nindo Coffee, powiedziała, że ​​jej marka stworzyła takie napoje jak lhasa latte, cold brew z jęczmienia górskiego i kawę z masłem. Założona w 2018 roku sieć prowadzi obecnie pięć lokali w mieście - wynika z raportu.

„Myślę, że popularność kawy w Lhasie odzwierciedla otwartość miasta na napoje z zewnątrz” – powiedziała. Dodała, że ​​tybetańscy konsumenci od dawna znają kawę w różnych formach, przypominając, że kawa rozpuszczalna z Azji Południowo-Wschodniej była dostępna w sklepach przy ulicy Barkhor wiele lat temu.

Podczas Święta Wiosny i tybetańskiego Nowego Roku kilka kawiarni wprowadziło specjalne sezonowe napoje z masłem jaka i rzepą, przyciągając młodych klientów, którzy teraz traktują spotkania przy kawie jako część swojej świątecznej rutyny.


Wnętrze kawiarni (materiały reklamowe)

Przy ulicy Barkhor, kawiarnia Mecha Cafe łączy tradycyjne tybetańskie kamienne mury i murale z nowoczesnym, inspirowanym kempingiem wystrojem, stając się popularnym miejscem spotkań, sesji fotograficznych i imprez towarzyskich. Tymczasem nad rzeką Lhasą parkuje wózek barowy z kawą, serwując napoje i zapoznaje gości z ptakami wędrownymi zimującymi w pobliżu.

W obliczu rosnącej konkurencji i dywersyfikacji, Wolford powiedział, że spójność była kluczem do jego działalności. Od samego początku, jak powiedział, przestrzegał włoskich standardów parzenia kawy.

Zauważył przy tym, że poprawiająca się infrastruktura i coraz bardziej sprzyjające środowisko biznesowe przyczyniły się do długoterminowego sukcesu firmy.

„Moja działalność jako zagranicznego inwestora była pozytywnym doświadczeniem” – powiedział.

Lhakdron, od 12 lat dyrektor generalny kawiarni, powiedział, że Wolford stworzył wspierające środowisko pracy. Pracownice mają prawo do urlopu macierzyńskiego, a pracownicy z dziećmi mogą liczyć na elastyczne rozwiązania.

Dla Wolforda Lhasa stała się czymś więcej niż miejscem pracy. Nosząc na szyi tybetański koralik dzi, z ciepłem opowiada o lokalnej gościnności.

„Kiedy odwiedzasz tybetański dom, po każdym łyku ciągle napełniają ci filiżankę herbaty” – powiedział. „Ta hojność pozostaje z tobą”.

„Teraz mam dom w Kalifornii i w Tybecie [Xizang]” – dodał. „Ale moje serce jest tutaj”.

Menu (Materiały reklamowe)