04/07/2017 Źródło: People's Daily Online Autor: Redaktor: Tenzin Chodron
Po motocyklowej wycieczce do Lhasy przynajmniej jedna 84-letnia Chinka uważa, że wysokość na jakiej leży Tybet nie jest taka straszna.

Osiemdziesięciolatka wyznała swojemu synowi, że jej marzeniem jest wyjazd do Tybetu, więc jej syn pomógł jej spełnić to marzenie. 15 czerwca obydwoje: syn i matka zaczęli podróż motocyklową z domu w Leshan w Syczuanie, na płaskowyżu. 21 czerwca przybyli do Lhasy stolicy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego.
W trakcie ich dwudniowego pobytu w Lhasie z pomocą zawodowego przewodnika zwiedzili klasztor Jokhang i Pałac Potala. Matka miała nadzieję, że pozostanie tu jeszcze dłużej.

W drodze do Tybetu pokonali dwie przełęcze górskie, jedna z nich znajduje się na wysokości 5.130 metrów nad poziomem morza, to był najwyżej położony punkt na trasie. Matka nie cierpiała na choroby wysokościowe, oświadczyła, że spodziewała się czegoś gorszego.

Jednak złe warunki drogowe groziły w trakcie podróży niebezpieczeństwem. "Trzymałam się bardzo mocno, by nie spaść z motocykla", powiedziała.

Internauci na forach i w mediach społecznościowych dyskutowali na bieżąco o ich przygodzie. Wielu chwaliło syna, za to, że pomógł matce spełnić jej marzenie. Inni uważają, że to zbyt ryzykowne by 84-latka wybierała się w tak wysoko położone miejsca. Martwili się, że coś niedobrego mogło się jej przydarzyć.

"Oboje chcieliśmy jechać do Tybetu. Mama starzeje się, czuliśmy, że musimy to zrobić teraz albo nie zrobimy nigdy ", powiedział jej syn Song Jianhui, motocyklowy entuzjasta.
"Zanim wyruszyliśmy w drogę mama zażyła lekarstwa na choroby wysokościowe, zapewne zawrócilibyśmy, gdyby się źle poczuła", powiedział Song, dodając, że jego matka może w każdej chwili zrobić teraz 20 przysiadów. Staruszka planuje teraz namówić syna na podróż w  północno-wschodnie regiony kraju.