2019-05-13 Źródło: China Daily

Li Wen (z lewej) i jego syn Li Yongwei omawiają możliwe przyczyny awarii pociągu w zajezdni kolei płaskowyżu Tybetańskiego.

W 1959 r. kiedy Li Renchao został inżynierem kolejowym, nie sądził że stanie się to rodzinną tradycją. Zarówno jego syn jak i wnuk również pracowali dla kolei chińskich, będąc świadkami  rozwoju chińskich kolei, od trakcji parowej, przez spalinową aż do elektrycznej.

Obecnie 81-letni Li, rozpoczął pracę w kolejach Lanzhou-Xinjiang w 1959 r. jako 21-letni stażysta. Następnie został maszynistą lokomotywy parowe, które były wówczas znane z powolnego tempa, ubogiego wnętrza oraz braku klimatyzacji i łóżek dla załogi. A temu wszystkiemu towarzyszyły chmury czarnego dymu.

Ówczesne warunki pracy byłyby nie do zaakceptowania dla współczesnych ludzi. Lokomotywa parowa potrzebowała ludzi którzy stale dostarczali węgla. 200-kilometrowa podróż wymagała 10 ton węgla, więc palacze musieli dodawać węgiel przez cały czas.

Zimą, przy temperaturze -20°C, można było zobaczyć sople zwisające z dachu kabiny maszynisty. Nawet bliskość pieca nie pomagała. Zaś latem, gorące dni były nieznośne.

W pamięci syna Li Wena, dobrze zachował się obraz twarzy ojca pokrytej sadzą. Pomimo tego, że słyszał od ojca niezliczone historie o tym, jak musiał radzić sobie z głodem, zimnem i upałem i nawet czasami naprawiać pociąg, poszedł w jego ślady bez zastanowienia.

Czterdzieści lat temu pociąg o prędkości ponad 40 km/h był najbardziej wydajnym środkiem transportu na Płaskowyżu Tybetańskim. Więc bycie maszynistą było niezwykłym zaszczytem dla rodziny.

W roku 1984, kiedy Chiny pożegnały się z większością swoich starych pociągów parowych, Li Wen został inżynierem silników wysokoprężny. Był w pierwszej grupie inżynierów na kolei płaskowyżu Tybetańskiego, która została otwarta w 2006 roku.

Rodzinna tradycja pracy na kolei wzbudziła pasję we wnuku Li Wena - Li Yongweiu, który również postanowił zostać maszynistą.

“Oprócz mojego ojca i dziadka, mój wujek i ciotka również pracują w kolejnictwie. To tak, jakby to było w naszych żyłach i dlatego mam szczególne zamiłowanie do kolei” - powiedział Li Yongwei.

Po opuszczeniu armii w 2009 roku, Li Yongwei został maszynistą praktykantem na kolei Płaskowyżu Tybetańskiego i w 2015 roku uzyskał licencję na prowadzenie lokomotywy elektrycznej.

W porównaniu z wcześniejszymi pokoleniami, pociągi są teraz wyposażone w kuchenki mikrofalowe, lodówki i toalety, które zapewniają pracownikom wygodniejsze warunki pracy.

Trzy pokolenia rodziny obsługiwały pociągi przez łącznie 54 lata. Osobiście doświadczyli wielkiego postępu jaki miał miejsce w dziedzinie kolejnictwa.

„Marzenie o czystym i szybkim pociągu w końcu spełniło się w młodszym pokoleniu” - powiedział Li Wen.

Li Youngwei - najmłodszy z rodziny, przygotowuje się teraz do zakwalifikowania się jako maszynista szybkiej kolei i ma nadzieję, że jego ojciec i dziadek będą mogli z nim jeździć w ciągu najbliższych trzech lat.