16.09.2019, Autorzy: Tian Xuefei i Zhou Huiying

Sun Lin (po prawej), 69 lat, pozuje do zdjęcia z młodym entuzjastą kolarstwa podczas podróży do Lanzhou, stolicy prowincji Gansu, którą odbył w czerwcu 2019 r. (Zdjęcie udostępnione dla chinadaily.com.cn)

W ciągu ostatnich sześciu lat Sun Lin przejechał dookoła Chin trasę wynoszącą ponad 20 000 kilometrów.

Sun, obecnie 69 letni cieśla na emeryturze, po latach pracy w przedsiębiorstwie państwowym w Harbin, stolicy prowincji Heilongjiang mieszczącej się w północno-wschodnich Chinach, w 2014 roku wybrał rower za swój środek lokomocji i zaczął spełniać marzenia z dzieciństwa.

Na początku lat 60-tych, w czasach gdy Sun uczęszczał do szkoły podstawowej, słyszał, że niektórzy nie tylko przemierzali na rowerach całe Chiny, ale także wyruszali na nich za granicę. „Naprawdę zazdrościłem marząc o własnym dającym wolność, zgrabnym pojeździe, który w tym czasie dla większości rodzin, stanowił rzadki luksus" - wspomina Sun.

Wprawdzie nauczył się jeździć na rowerze, który skonstruował z odpadów jego ojciec, ale przestał chodzić piechotą dopiero, gdy zaczął 1975 roku pracę, zaoszczędził pieniądze i nabył własny rower. Przez następne dziesięciolecia tylko tym środkiem lokomocji dostawał się do pracy.

Po przejściu na emeryturę w 2010 r. Sun zaczął dorabiać do emerytury, pracując w niepełnym wymiarze godzin.

Sun twierdzi, że dzięki pracy ma nadal pieniądze i zadania do wykonania. Nie należy do ludzi, którzy się nudzą.
Jednak w 2014 rzucił dotychczasowe zajęcie na dobre i postanowił na stare lata czerpać radość z jazdy rowerem, bo to zawsze była pierwsza rzecz, którą chciał robić. Stwierdził, że się starzeje i nie chce niczego w przyszłości żałować.

Sun Lin, obecnie w wieku 69 lat (w środku) pozuje do zdjęcia z entuzjastami kolarstwa podczas podróży do Dunhuang w prowincji Gansu w lipcu 2019 r. (Zdjęcie udostępnione dla chinadaily.com.cn)

Dopiero co zaczął jeździć na rowerze pokonując tylko krótkie odległości na obszarach podmiejskich, gdy w zaledwie kilka miesięcy później wyruszył w 300-kilometrową podróż do Mudanjiang, mieście w prowincji.

Ta długa podróż była nielada wyczynem, ponieważ Sun Lin nie byłem pewien, czy jego kondycja fizyczna okaże się wystarczają dobra do jazdy na długich dystansach.
Obawy okazały się nieuzasadnione i w ciągu czterech dni udało mu się pokonać rowerem trasę do Mudanjiang i z powrotem.

Sukces zdopingował go do pójścia za ciosem. W następnych trzech latach pojechał rowerem do kilku miast w Heilongjiang.

W kwietniu 2017 r. przyszedł czas nas na pierwszą długodystansową trasę .
Ponieważ jednak żona wyraziła swój zdecydowany sprzeciw, Sun Lin postanowił ukryć przed nią prawdziwy cel podróży. Została poinformowana tylko o zamiarze wyjazdu z prowincji i rychłym powrocie.
Po pokonaniu ponad 5000 kilometrów w ciągu prawie 100 dni, Sun Lin dotarł do miejsca docelowego, Lhasy, stolicy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego.

„Przed podróżą, również moi przyjaciele wyrazili opinię, że samotna wyprawa rowerem do Tybetu będzie dla mnie zbyt dużym wyzwaniem” - powiedział. „Poczyniłem poważne przygotowania i stwierdziłem, że mam szansę z sukcesem zrealizować swe plany”.

W 2018 roku zakończył podróż rowerową z Harbinu do Shenzhen w prowincji Guangdong w południowych Chinach.

 Sun Lin pozuje do zdjęcia w Taiyuan, stolicy prowincji Shanxi w czerwcu 2019 r. (Zdjęcie udostępnione dla chinadaily.com.cn)

W tym roku zakończył swoją trzecią daleką podróż do Autonomicznego Regionu Sinciang Uygur i powrócił 26 lipca.

Podczas podróży Sun Lin podziwia różne krajobrazy, także i te przepiękne, interesują go lokalne kultury i tradycje. Musi się niejednokrotnie zmierzyć z burzami, trudnymi warunkami drogowymi. Niezbędna jest ciągła zmiana zmiana opon.

Poinformował China Daily, że ogromny upór doprowadził go do celu. Nieznajomi zachęcają go do dalszego wysiłku, chwaląc i podziwiając dotychczasowe dokonania. Fakt, że obcy ludzie, chętnie służą pomocą, świadczy o życzliwości całego społeczeństwa.

Obecnie Sun planuje swoją następną podróż. Teraz celem jest Europa.
Sun Lin podkreśla, że nie interesuje go starzenie się w domu. „Chcę wyjść i zobaczyć więcej różnych ludzi i kolorowy świat”.

Zaczął nawet uczyć się prostego, potocznego języka angielskiego, w nadziei, że ułatwi mu to podróżowanie.