22.04.2024| Źródło: China Daily


Que Pinjia (po lewej) i Guo Dongsheng uwalniają ptaka z sieci, fotografia z 17 marca. CHEN LIANG/CHINA DAILY

Zdaniem Chen De, profesora nadzwyczajnego z Beijing Normal University, do kompleksowego badania ptaków na obszarze prawie dwukrotnie większym od Pekinu ośmioosobowy zespół „z pewnością nie wystarczy”.

W zeszłym miesiącu profesor kierował ośmioosobowym zespołem, który przeprowadził badanie ptaków w powiecie Metog w Tybetańskim Regionie Autonomicznym [Xizang].

„Musiałem znaleźć jak najwięcej wszechstronnie przygotowanych pomocników, aby zmaksymalizować naszą wydajność” – powiedział.

Guo Dongsheng (61 lat) był najstarszym członkiem zespołu. Zaledwie rok wcześniej przeszedł na emeryturę ze stanowiska profesora biologii na Uniwersytecie Normalnym w Pekinie i faktycznie uczył, gdy byli studentami uniwersytetu, Chena, trzech uczniów Chena, oraz doktora Que Pinjia, który był doradcą technicznym zespołu.

Nie był to pierwszy raz, kiedy emerytowany nauczyciel został zaproszony do pomocy swoim byłym uczniom w badaniach terenowych.

„Uwielbiam przebywać w dziczy” – powiedział Guo. „Te prace mi odpowiadają”.

W Metog był członkiem zespołu odpowiedzialnego za liczenie ptaków wędrujących. Pomógł także Chenowi i jego trzem uczniom, którzy stanowili inną grupę badawczą, odwiedzić niektóre z utworzonych przez nich sieci sieci mgłowych, w których raz lub dwa razy dziennie podczas badania łapano ptaki do pomiarów i pobierano próbki krwi.

„Zazwyczaj w ciągu dnia odwiedzamy cztery miejsca, w których znajdują się sieci mgłowe” – wyjaśnił Chen. „Odległość między dowolnymi dwoma miejscami często przekracza 10 kilometrów. Jeśli duża liczba ptaków, na przykład 20 lub więcej, wpadnie do sieci, potrzebujemy dużo czasu, aby je wypuścić. Wtedy możemy się spóźnić i zburzyć nasz harmonogram, wysyłamy wówczas informacje o położeniu satelitarnym danej lokalizacji do innego zespołu i sprawdzamy, czy zgodnie z ich trasą badania mogą oni pomóc nam w przeszukaniu "naszej" lokalizacji.

Dla Guo wypuszczanie ptaków  zaplątanych się w sieć jest łatwiejsze niż odnajdywanie ptaków w koronach drzew. „Jedynym problemem jest to, że moje oczy wzrok szwankuje z powodu dalekowzroczności” – powiedział. „Zwłaszcza w ciemności jest coraz gorzej. Dlatego wypuszczenie ptaka z sieci zajmuje mi więcej czasu”.

Na szczęście i on miał pomocników. Huang Ke, niezależny geodeta z Chengdu w prowincji Syczuan, pomagał Guo w wizytach w Internecie w pierwszym tygodniu badania. Po dołączeniu Que odwiedzał strony z Guo.

Huang to kolejny człowiek renesansu w grupie.

Według Que, który przez lata zatrudniał Huanga przy realizacji kilku projektów, Huang może pracować nie tylko przy badaniach ptaków, ale także przy badaniach roślin, ssaków, a nawet gadów. Znany jest ze swoich bystrych oczu i energii w dziczy, koledzy z drużyny nazywają go „Mistrzem Huangiem”.

Kiedy Que dał mu lunetę termowizyjną, Huang stał się „człowiekiem odkrywcą” swojej grupy.

Siedząc na tylnym siedzeniu samochodu, za pomocą urządzenia skanował lasy wzdłuż dróg. Codziennie od 8:00 do 21:00 nie tracąc koncentracji ciągle czegoś szukał.

„Nasze dni w terenie są długie i wyczerpujące” – powiedział Que. „Czasami dopada nas senność i tracimy koncentrację. Ale mamy Huanga. On zawsze czuwa”.

Kiedy zawsze czujny Huang wołał „stop”, samochód się zatrzymywał. Zwykle coś znajdowało się w koronach drzew, na przykład rodzina makaków siedzących na gałęziach, stado takinów stojących na stromym skalistym zboczu, a pewnego razu nawet czarny niedźwiedź drzemiący na wierzchołku drzewa.

Pod koniec prac badawczych zespół spotkał się z grupą działaczy na rzecz ochrony przyrody, którzy przeprowadzali inspekcję dzikiej przyrody w Metog. Dowiedziawszy się, co zespół zaobserwował podczas badań, zapytali Que, czy mogliby pożyczyć jedną z jego tajnych broni — lunetę termowizyjną. Więc Que zostawił im jedną.

„Czy chcesz pojechać z nimi i zostać w Metog?” Que zapytał Huanga. „Jeśli chcesz, mogę im powiedzieć, że naszą tajną bronią tak naprawdę nie jest sprzęt, ale ty”.